
Niestety nie wiadomo, czy urządzenie trafi do produkcji.
PC World Komputer

Uprawiasz jogging, chodzisz na aerobik i potrzebujesz się skupić na treningu. Idealne do tego są odtwarzacze mp3, które miło i przyjemnie „odetną” cię od świata zewnętrznego. Jeśli jednak trzeba będzie z nimi biegać, skakać i ćwiczyć – muszą spełnić odpowiednie warunki. To samo dotyczy słuchawek. Wszystkiego dowiecie się za chwilę…
Pierwszy pomysł to stylowy iPod Nano (od ok. 600 zł). Cieniutka obudowa (jedynie 6,5 mm), bardzo duży i jasny ekran LCD, pięć modnych kolorów do wyboru i trzy pojemności (2GB, 4GB i 8GB). Do tego długi czas działania na wbudowanym akumulatorze i waga ok. 40 g. Jeśli jednak chcesz nieco mniej stylu, ale więcej funkcjonalności (i więcej pieniędzy w kieszeni) dobrym pomysłem będzie Sansa Express (od ok. 180 zł). Co prawda występuje tylko w wersjach 1GB i 2GB, ale za to ma dodatkowy slot na karty microSD, dzięki czemu jego pojemność można powiększyć o dodatkowe 2GB. Do tego funkcja dyktafonu (przydaje się w dzisiejszych czasach) oraz radio FM. Sansa Express ma wbudowane łącze USB, więc nie potrzeba kabelków do podłączenia się do komputera. Jeden kłopot mniej.
Ktoś powie, chcę coś stylowego, ale przecież nie musi być to iPod. I wtedy rozwiązaniem może być iRiver Y60 (od ok. 260 zł), dostępny zarówno w pastelowych kolorach (niebieski i żółty) jak i w tych „zwykłych” czyli w czerni i bieli. Na jednej baterii AAA (tej mniejszej niż paluszek) potrafi grać do 18 godzin. Dostępny jest w wersjach 1GB, 2GB i 4GB.
Na koniec przydadzą się słuchawki. Ale nie takie zwykłe, w których podczas ćwiczeń zaplączemy się w kable. Nam potrzebne są słuchawki bezprzewodowe, takie jak Logitech Wireless Headphones, które korzystają z technologii Bluetooth (niestety, od ok. 350 zł). I teraz można już lecieć na trening. Powodzenia.
Źródło: Apple, SanDisk, Creative, Logitech, iRiver



* Czterominutowe utwory o jakości 64 kbps w formacie WMA.
W poszukiwaniu niedrogiego odtwarzacza MP3 z pewnością przyjdzie nam zmierzyć się z cała gamą egzotycznych marek z dalekiego wschodu, których nazwy tak naprawdę niewiele nam mówią. O jakości tych urządzeń lepiej nie debatować, bo bywa z tym naprawdę różnie. Czy w takim razie jest możliwy kompromis między ceną, a jakością? Po kilku dniach testowania odtwarzacza Pentagram Vanquish R Slim doszliśmy do wniosku, że jest to ciekawe multimedialne urządzenie, które może spełnić podstawowe oczekiwania miłośnika MP3.
Pierwsze wrażenie
Pobieżny rzut okiem na sylwetkę urządzenia może wzbudzić szczery uśmiech. Czy nie przypomina on nam popularnego konkurenta? Cóż, śpieszymy donieść, że nie tylko Pentagram skorzystał z tego wzorca. Pomijając tę zbieżność okazuje się, że projektanci całkiem zgrabnie poradzili sobie z opakowaniem playera.
Obudowa wykonana jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Jej poszczególne elementy wykonane są precyzyjnie, jakość tworzyw nie budzi zastrzeżeń. Bardzo dobrze prezentuje się przedni plastikowy panel jak i tylni aluminiowy. Jedyne co nie przypadło nam do gustu, to słabszej jakości tworzywo z którego wykonano okrągły przycisk sterujący.
Na obudowie znajdziemy zestaw podstawowych przycisków, przełącznik zasilania, gniazdo mini USB, metalowe "oczko" do zawieszenia smyczy, otwór mikrofonu oraz gniazdo słuchawkowe. To ostatnie niestety w nietypowym standardzie "micro-jack". Oznacza to, że bez przejściówki nie podłączymy do niego standardowych słuchawek korzystających z złącza mini-jack 3.5mm. Jest to z pewnością duży minus tego playera.
Kolorowy, 1.5-calowy wyświetlacz LCD potrafi wyświetlić 65 tysięcy kolorów, lecz nie należy spodziewać się po nim cudów. Mimo niedużej rozdzielczości jest czytelny, jakość wyświetlanej grafiki jest na przyzwoitym poziomie. Z pewnością lepiej tu wypadają proste kolorowe grafiki niż najeżone szczegółami fotki.
W opakowaniu dostarczonym przez producenta, oprócz odtwarzacza, znajdziemy białe stereofoniczne słuchawki, smycz, płytę ze sterownikami, przewód USB, papierową instrukcję w języku polskim i angielskim, oraz ładowarkę. 230-voltowy lekki zasilacz ma wyjście USB, do którego podpinamy przewód USB, a dalej odtwarzacz. Proste i bardzo funkcjonalne - zwłaszcza w podróży.
Obsługa / odtwarzanie muzyki
Odtwarzacz uruchamia się błyskawicznie. Główne menu graficzne zawiera listę dostępnych funkcji, a każda z nich opatrzona została stosowną grafiką i opisem. O pomyłkę naprawdę trudno. Użytkownik ma do wyboru kilka trybów. Są to: odtwarzanie muzyki, wideo, radio FM, dyktafon, odtwarzanie zarejestrowanych notatek, przeglądarka zdjęć, Ebook, opcje systemowe oraz gra.
Zaletą interfejsu jest jego prostota i wygoda obsługi. Poszczególne elementy są dobrze rozlokowane, nieprzesadnie rozbudowane, dzięki czemu przemieszczanie się między nimi nie stwarza większych problemów. Niestety dopatrzyliśmy się jednego, dość istotnego niedociągnięcia. Choć producent zadbał o polskie tłumaczenie interfejsu, to przyznać trzeba, że zrobił to dość nieprecyzyjnie. Zdarza się, że niektóre opisy są w języku polskim, a niektóre angielskim.
Jednak zasadniczym mankamentem menu jest jego stosunkowo powolne działanie. Dla osób bardzo niecierpliwych oczekiwanie na przełączenie się kolejnych ekranów może być zabójcze. Na czym to polega? Dla przykładu można porównać prędkość działania menu w low-endowych i topowych telefonach najpopularniejszego producenta komórek.
Dużą zaletą Pentagrama jest możliwość bezpośredniego wrzucania MP3. Podłączamy playera do portu USB, przeciągamy folder z plikami i już po chwili możemy odtwarzać pliki. Dla przykładu Apple i Sony wymagają korzystania z specjalnego oprogramowania konwertującego muzykę do odpowiedniego formatu.
Zestaw tradycyjnych funkcji związanych z odtwarzaniem - przewijanie, powtarzanie, losowy wybór utworu - działa bez zarzutu. Interfejs graficzny, mimo iż trochę ubogi jest dość przejrzysty. W trakcie odtwarzania widoczny jest czas bieżący, długość utworu, poziom kodowania pliku (bitrate), wybrany tryb korekty dźwięku, tryb powtarzania (lub jego brak). Dostępne są również informacje o poziomie baterii oraz numer aktualnie odczytywanego utworu.
Wgrywanie plików multimedialnych jak już wspomnieliśmy to bułka z masłem. Transfer pomiędzy komputerem, a playerem wynosi mniej więcej 1.1MB/s - to dobry wynik. Dla przykładu testowany przez nas Apple iPod Shuffle jest szybszy o 25%, a Creative Stone o około 20% wolniejszy.
Istotną kwestią w przypadku Vanquish jest dołączony zestaw słuchawkowy. Bazuje on na mniej popularnym złączu mikro-jack, dlatego też ich zmiana wiąże się z nieuchronnym zakupem stosownej przejściówki.
Dołączone w komplecie słuchawki grają przyzwoicie, jakość brzmienia nie odstaje tu od średniej oferowanej przez konkurencję.
Wśród opcji R Slim do dyspozycji mamy podgląd plików wideo. Brzmi bardzo interesująco, ale należy podejść do tej opcji z dystansem. Wbudowany ekran LCD dysponuje dość niską rozdzielczością, a na dodatek oprogramowanie nie pozwala na oglądanie filmików na pełnym ekranie. Uznajmy to za sprawnie działający gadżet.
Podobnie ma się sprawa z plikami graficznymi typu JPEG, GIF, BMP. Mały ekran zdecydowanie lepiej nadaje się do przeglądania niskiej rozdzielczości obrazków, prostych grafik, zdjęć z telefonu komórkowego - im mniej szczegółów tym lepiej.
Na pokładzie Vanquisha dostępne jest również radio FM. Ma wyszukiwanie stacji i ich zapamiętywanie, funkcję nagrywania z wykorzystaniem aktualnie odbieranej stacji radiowej. Radio działa poprawnie, choć miewa większe problemy w chwili, gdy słabnie sygnał - odczuć to można zwłaszcza na przedmieściach, podczas szybkiego przemieszczania się samochodem czy autobusem.
Pozornie skromny Pentagram kryje w sobie jeszcze trzy opcje. Jest nią między innymi pozycja oznaczona jako "Ebook". Spełnia ona proste zadanie czytnika plików tekstowych (TXT oraz LRC). Co ważne dekoduje poprawnie polskie znaki. Pliki wgrywamy bezpośrednio do głównego folderu urządzenia.
Na koniec pozostał nam dyktafon oraz pozycja "Game". Ten pierwszy korzysta z wbudowanego, miniaturowego mikrofonu. Do dyspozycji mamy dwa tryby nagrywania: niski i wysoki. Różnice oczywiście wiążą się z jakością dźwięku i ilością zajmowanej pamięci. Funkcja działa bez zarzutu, jakość dźwięku nie budzi zastrzeżeń, choć nie należy się łudzić, że przy pomocy tego mikrofonu zarejestrujemy sygnał ze środka sali wykładowej czy konferencyjnej.
Dodatkową rozrywkę, również w trakcie słuchania muzyki, zapewni nam gra. Proste Sudoku opatrzone dość niewyszukaną grafiką. Dla fanów.
Oprogramowanie
Prostota obsługi to z pewnością duża zaleta Pentagrama. Do transferu plików multimedialnych wystarczy nam jedynie Eksplorator Windows. Urządzenie widoczne jest w systemie jako "dysk wymienny" z obsługą plików w formacie FAT. Brak wymogu stosowania dodatkowych aplikacji wbrew pozorom upraszcza obsługę.
W zestawie znajdziemy jednak 3-calową płytę CD, na której umieszczono sterowniki do starszych wersji Windows - m.in. 98SE. Ponadto producent załączył instrukcję obsługi w postaci elektronicznej oraz prosty program do konwertowania plików wideo do formatu odczytywanego przez Vanquish R Slim. Działa bez zarzutu.
Podsumowanie
Niedrogi i funkcjonalny, taki jest odtwarzacz Pentagram Vanquish R Slim. Z pewnością sprawdzi się jako miejski odtwarzacz, w którym pomieścimy dostateczną ilość muzyki na cały dzień. Sprawna i prosta obsługa, wiele dodatkowych opcji, czynią to urządzenie atrakcyjnym na tle konkurentów. Z pewnością przypadnie on osobom, które poszukują niedrogiego rozwiązania, nie chcą wyrzucać zbyt dużej części budżetu na multimedialny gadżet. Mimo drobnych wad, takich jak powolnie działające menu, urządzenie można z pewnością uznać za ciekawy sprzęt za nieduże pieniądze.
źródło: http://www.benchmark.pl/r.php?file=http://www.benchmark.pl/artykuly/recenzje/Vanquish_R_Slim/strona-1.html
Popularność mp3 nie słabnie i na rynku pojawiają się coraz to nowe modele odtwarzaczy. Przyciągają wzrok niebanalnym wyglądem czy nowymi funkcjami, które jeszcze nie tak dawno były niespotykane. Mowa o funkcji odtwarzania filmów i zdjęć, które oprócz muzyki, maja umilić życie użytkownikowi. Dzisiaj przestawimy nowe, wielozadaniowe odtwarzacze MSI.
MEGA PLAYER 536 i MEGA PLAYER 540
- możliwości i dane techniczne
Odtwarzacze MEGA PLAYER 536 i MEGA PLAYER 540 mają te same parametry użytkowe, różnią się jedynie rodzajem sterowania (536 - panel dotykowy, 540 - joystick). Dlatego też najpierw poznamy cechy wspólne obu odtwarzaczy, potem przejdziemy do znikomych różnić. Tak więc, oba odtwarzacze wspierają formaty mp3 i WMA (z DRM). Poza tym, mamy możliwość nagrywania muzyki z wbudowanego radia FM oraz wejścia liniowego. Jest też funkcja dyktafonu. Nagrany materiał zostanie zapisany w formacie mp3 lub WAV. Oba odtwarzacze pozwalają także na przeglądanie zdjęć JPEG z funkcją slideshow. Jest także wsparcie dla plików video w dość specyficznym formacie, mianowicie M-JPEG. O wszystkich funkcjach w praktyce w dalszej części artykułu.
W obu odtwarzaczach znajdziemy 4GB miejsca na dane, co na obecne czasy można uznać za pojemność więcej niż satysfakcjonującą. W obu playerach również znajdziemy ten sam ekranik 1.8" CSTN 128x160 pikseli. Taka sama jest też waga odtwarzaczy (95g) oraz czas pracy na baterii (około osiem godzin). Bardzo podobne są również wymiary (z wyjątkiem szerokości) jak i inne szczegóły, które w przejrzystej formie znajdziecie w tabelkach. Podczas zapoznawania się z nimi warto zwrócić uwagę na jeden szczegół, mianowicie moc wyjściową odtwarzaczy, która jest nieco większa w modelu 536. W praktyce okazuje się, że odtwarzacz ten gra głośniej. Nie jest to jednak tak duża różnica, aby była mocnym argumentem skłaniającym właśnie do wyboru do modelu 536. Za to, jego dość istotnym plusem, jest wbudowany slot na karty SD/MMC. Dzięki temu w prosty sposób możemy zwiększyć pojemność pamięci odtwarzacza lub przenieść do niego dane, typu fotki z aparatu cyfrowego. Na wyposażeniu odtwarzaczy znajdziemy niezbędne okablowanie, zasilacz, słuchawki oraz sterowniki na płycie CD-ROM wraz z instrukcją.
- wygląd i funkcjonalność
Obcując z odtwarzaczami MSI nie można oprzeć się wrażeniu, że na ich styl bardzo wypłynął iPod. Już począwszy od samego opakowania widać, że nikt tutaj nie wysilał się na specjalną oryginalność - sposób zapakowania odtwarzaczy jak i samo opakowanie w środku jest niemal identyczne jak w produkcie Apple. Nic to, pozory mylą, tak więc nie ma co wydawać pochopnego wyroku. Tyle że, cech wspólnych z iPodem jest cała masa. Na przykład kolorystyka, która jest mieszaniną bieli i... szarości. Bowiem tył 536 i boki 540 są wykonane z plastyku, który ma przypominać połyskujące iPodowe aluminium. Niestety, połysku nie ma prawie żadnego. Plus taki, że odtwarzacze mp3 są bardziej odporne na wszelakie zarysowania. Przechodząc dalej, także rozmieszczenie przycisków po bokach odtwarzaczy jest niemal identyczne z iPodem. W tym wszystkim tak naprawdę mi nic nie przeszkadza, bo playery są dość ładne i dobrze wykonane. Dodatkowo rozmieszczenie przycisków wydaje się optymalne. Jedyna "wada", że pomysły te nie są autorstwa MSI. Szczerze powiedziawszy ciężko powiedzieć, czy wzorowanie się na najpopularniejszych odtwarzaczu mp3 na świecie można uznać za minus, gdy robi tak nawet Creative. Mimo wszystko, warto zwrócić uwagę na fakt, jak ogromnie iPod wypłynął na rynek przenośnych odtwarzaczy muzyki.
Centrum dowodzenia w modelu 540 stanowi joystick, który pozwala na szybkie i sprawne poruszanie się po menu. Jest ono przejrzyste i identyczne w obu odtwarzaczach. Mamy szybki dostęp do najważniejszych funkcji i szeregu ustawień. Menu na szczęście nie przypomina tego znanego z iPoda. Mimo dość podobnego rozmieszczenia elementów menu, mamy kolorowe ikony i nieco inny sposób zarządzania zawartością wbudowanego dysku. Joystick w modelu 540 działa dość precyzyjnie jest i na tyle ciężko, że po kilku godzinach obcowania z odtwarzaczem zrobił mi się mały odcisk. Po bokach joysticka mamy dwa przyciski, które znacznie ułatwiają poruszanie się po menu.
Model 536 wygląda niemal identycznie, jest tylko znacznie szerszy. Jak już wspomniałem na początku recenzji, tutaj joystick zastąpił panel dotykowy. Takie rozwiązanie podoba mi się o wiele bardziej. Po pierwsze, powierzchnia odtwarzacza z wierzchu jest plaska co dodaje mu uroku. Pod drugie panel dotykowy ma sześć "czułych miejsc" i w porównaniu do joysticka wraz z przyciskami z modelu 536 pracuje znacznie sprawniej. Już nie wspominając o tym, że panel dotykowy do obsługi nie wymaga niemal jakiegokolwiek wysiłku. Tak jak w iPodzie, wystarczy lekkie muśnięcie palcem i gotowe. Jedyny minus panelu dotykowego w 536 jest taki, że za każdym dotknięciem punkty dotykowe podświetlają się na chwile na zielono. W pierwszej chwili może się to podobać, jednak po czasie ogromnie przeszkadza i razi. Na dodatek tego bajeru nie można wyłączyć. Mimo to, gdybym miał wybierać, zostaje przy modelu 536. Nie mam niestety pojęcia jedynie czemu jest tyle szerszy, skoro ekranik jest i tak umieszczony w dziwny sposób.
Ekranik to niestety najsłabszy punkt odtwarzaczy. Mimo dość dobrej jakości i odwzorowania barw jego rozdzielczość jest zbyt mała. 128x160 pikseli to rozdzielczość słaba jak na telefon komórkowy a co dopiero na odtwarzacz mp3 z funkcją odtwarzania video. Nawet nie mam zamiaru krytykować MSI za to, że wspierany jest jedynie cudaczny format M-JPEG z którego tak naprawdę nikt obecnie nie korzysta. Nawet gdyby playery oferowały możliwość odtwarzania H.264, to cóż z tego? Czy video, czy zdjęcia, czy nawet menu odtwarzaczy, wszystko na tym ekraniku prezentuje się biednie. Na zdjęciach niewiele widać, tak samo na video. Moim zdaniem obie funkcje są po prostu nieprzydatne, bo rozdzielczość ekraniku nie pozwala na komfortowe oglądanie zdjęć czy filmików. Różnica między iPodem video jest po prostu kolosalna i o jakimkolwiek porównaniu nie może być mowy. Na dodatek, nie mam pojęcia czemu ekranik ma format 3:4, bowiem tak trzeba chyba nazwać rozdzielczość 128x160 pikseli. Ani to dobre do oglądania zdjęć ani tym bardziej video, gdzie obowiązują formaty 4:3 czy 16:9. Najciekawsze, że model 536 jest na tyle szeroki, iż można było bez problemu obrócić ekranik o 90 stopni. Niestety, nic z tego.
- w praktyce
Na szczęście podstawowa funkcja, czyli odtwarzanie muzyki, jest realizowana w sposób więcej niż zadowalający. Zwyczajowo słuchawki dołączone do obu odtwarzaczy są dość słabe, po wymianie ich na coś lepszego dźwięk zmienia się nie do poznania. Jest szczegółowy, dojść przestrzenny z mocnym basem. Nie ma co prawda w nim nic niesamowitego, ale odtwarzacze MSI grają naprawdę dobrze. Z firmowymi słuchawkami jednak niestety tylko dostarczenie. Sporo pomaga efekt SRS WOW. Mimo to, najbardziej da się odczuć brak basu i przestrzeni, co jest najczęstszą wadą przeciętnej jakości słuchawek. Niewiele można poprawić za pomocą wbudowanego equalizera. Jeśli więc zdecydujesz się na któryś z odtwarzaczy MSI, musisz się przygotować na obowiązkową wymianę słuchawek. Warto zaznaczyć, że poza dobrym brzmieniem mp3 ładnie gra także radio. Co prawda czysto odbierają tylko najbardziej znane stacje. Na przykład hardrockowe radio Maryja. Jednak przyjemność ze słuchania radia jest naprawdę duża. Jest to funkcja, którą poszczycić nie może się iPod. Co poza tym? Dobrze działa dyktafon jak i funkcja nagrywania audycji z radia czy wejścia liniowego. W każdym przypadku jakość zarejestrowanego materiału jest więcej niż dobra, za co należy pochwalić MSI. Także przydatna jest funkcja pozwalająca zapamiętać ustawienia 15 stacji radiowych w pamięci odtwarzaczy.
- podsumowanie
Nie mam zamiaru ukrywać, że oba modele MSI mnie w dużym stopniu zawiodły. Nawet jeśli są to proste klony iPoda, to samo wzorowanie się na produkcie Apple nie wystarczy - trzeba coś więcej. Tutaj mamy rozwój, tyle że zdecydowanie wsteczny. Dość duża pamięć, radio, dobra jakość dźwięku, dyktafon i zwyczajowo dobre wykonanie, to jedyne plusy odtwarzaczy MSI. Chciałem dodać do tego odtwarzanie video i zdjęć, jednak niska rozdzielczość ekraniku wręcz odrzuca od tych funkcji. Poza tym, kto słyszał o takich proporcjach ekranu? W sumie wychodzi na to, że w cenie obu modeli MSI można nabyć lepiej grające odtwarzacze, pozbawione funkcji odtwarzania video i zdjęć.
MEGA PLAYER P640
- możliwości i dane techniczne
Model P640 jest starszym bratem przedstawionych powyżej odtwarzaczy. Tym samym, jego możliwości wyglądają niemal identycznie. Odtwarzacz wspiera formaty mp3 i WMA (z DRM) i ma możliwość nagrywania muzyki z wbudowanego radia FM oraz wejścia liniowego. Również tutaj znalazła się funkcja dyktafonu, gdzie nagrany materiał zostanie zapisany w formacie mp3 lub WAV. Odtwarzacz pozwalają także na przeglądanie zdjęć JPEG z funkcją slideshow i plików video, znowu w specyficznym formacie M-JPEG. W odróżnieniu od powyższych modeli P640 wyposażono w 8GB pamięci, co pozwala zmieścić naprawdę dużo muzyki. Przy takiej pojemności można by nawet pozwolić sobie na używanie formatów, jednak o wsparciu dla choćby jednego z nim nikt nie pomyślał. Jest za to możliwość otwierania plików tekstowych (txt lub lrc unicode). Na plus należy zaliczyć również fakt, że P640 gra zdecydowanie najgłośniej i najdłużej (do 16 godzin) ze wszystkich trzech modeli. W środku opakowania znajdziemy ponownie standardowy zestaw, czyli niezbędne okablowanie, zasilacz, słuchawki oraz sterowniki na płycie CD-ROM wraz z instrukcją.
Sprzęt kryje się po raz kolejny w opakowaniu podobnym do tego, w które Apple pakuje swoje iPody. Na szczęście, tym razem odtwarzacz MSI w małym stopniu przypomina iPoda. Jest mniejszy i ma własny, choć niezbyt oryginalny, styl - wreszcie. Bez wątpienia P640 to najładniejszy z całej trójki odtwarzaczy. Po pierwsze zgrabniejszy, czarny i ogólnie rzecz biorąc prezentuje się najbardziej stylowo. Wzorem modelu 536 przygotowano kilka przycisków (tam co prawda były punkty dotykowe), które odpowiadają za zarządzanie funkcjami odtwarzacza. Okazuje się, że obsługa P640 jest niemal identyczna jak pozostałych dwóch odtwarzaczy MSI. Choć nie do końca, bowiem P640 dzięki aż siedmiu przyciskom obsługuje się zdecydowanie najprzyjemniej. Warto wspomnieć, że także tutaj wita dobrze przemyślane i funkcjonalne menu. Poruszając się po nim po chwili można odkryć, że przyciski chodzą dość lekko z wyczuwalnym i słyszalnym efektem naciśnięcia. Przechodząc dalej, także przycisk hold znajduje się z boku playera. Dobrze sprawdza się także przycisk a zarazem funkcja repeat, której próżno szukać w 536/540. Zwyczajowo, sprzęt MSI jest bardzo dobrze wykonany. Podsumowując, w modelu P640 mamy kontynuacje rozwiązań użytych w mniejszych pojemnościowo odtwarzaczach MSI. Niestety, ta kontynuacja ma swoje dobre i złe strony. O dobrych już wspomniałem, czyli pora na te złe. Zaczynamy od ekraniku, który jest tym samym słabeuszem co w poprzednich modelach. Czyli 1.8" CSTN 128x160 pikseli na którym niezbyt wiele widać. Jeśli nie czytaliście opisu powyższych modeli wspomnę krótko, że zdjęcia jak i video prezentowane przez odtwarzacz MSI wyglądają słabo. Na dodatek, nie zmieniono proporcji ekraniku. Nadal jest on szerszy w pionie, co jest dla mnie zupełnie poronionym krokiem producenta. W telefonach komórkowych być może można coś takiego przeżyć, jednak nie można w odtwarzaczu mp3 w którym przeglądanie video i fotek ma stanowić ważną funkcję. Słowem, bardzo dobra funkcjonalność i niezłe możliwości okraszone kiepskim ekranikiem o zbyt niskiej rozdzielczości.
- w praktyce
P640 wyposażono w takie same, slabie słuchawki, jak w poprzednich odtwarzaczach. Mimo to, dźwięk P640 wydaje się odrobinę lepszy niż w przypadku modeli 536 i 540. Jednak zmiany są bardzo niewielkie i ciężko mi powiedzieć czym spowodowane, bowiem wygląda, że wszystkie trzy odtwarzacze oparto na tych samych komponentach. Być może na nieco lepsze doznania wpływa tutaj stosunkowo wysoki poziom sygnału. W każdym razie i tak dźwięk na firmowych słuchawkach jest tylko dostateczny. Jak już wspomniałem przy przedstawianiu poprzednich modeli, nieco pomaga SRS WOW i equalizer. Po wymianie słuchawek na lepsze dźwięk poprawia się bardzo. Równowaga tonalna jest prawidłowa, instrumenty brzmią dość naturalnie a wysokie tony są wystarczająco szczegółowe. Wszystko to okraszone jest dobrym basem. Zaznaczam po raz drugi, że w dźwięku wszystkich trzech odtwarzaczy MSI nie ma nic cudownego, po prostu grają dobrze. To samo można powiedzieć o zbudowanym tunerze FM, który brzmi czysto, o ile tylko trafimy na silnie nadający kanał. Na plus należy zaznaczyć także dobrze działający dyktafon i funkcję nagrywania sygnału z wejścia liniowego. O zdjęciach i video już wspomniałem, najlepiej o tym od ręki zapomnieć.
- podsumowanie
P640 to najbardziej udany z całej trojki odtwarzaczy MSI. Najlepiej wygląda, jest najbardziej funkcjonalny, ma najwięcej pamięci i oferuje nieco lepszą jakość dźwięku. W porównaniu do młodszych braci brak mu jedynie slotu SD/MMC, w który wyposażono model 536. Jednak biorąc pod uwagę dwukrotnie większą pojemność pamięci trudno uznać to za duży minus. Wady P640 oczywiście już poznaliśmy, czyli słaby ekranik oraz słuchawki. Gdyby nie to, można by nazwać P640 dobrym odtwarzaczem. W takiej postaci jest jednak tylko przeciętny.
Autor: Piotr Lewandowski (Bandit)
|
|
Na półki sklepowe trafią dwa nowe przenośne odtwarzacze MP3, które oferują użytkownikowi odczytywanie plików tekstowych, przeglądanie zdjęć oraz plików wideo.
Polska firma Manta, specjalizująca się w dostarczaniu niedrogich urządzeń elektroniki użytkowej, poinformowała, że na półki sklepowe trafią dwa nowe przenośne odtwarzacze MP3. Oprócz możliwości słuchania muzyki i radia, Strider A i B oferują użytkownikowi odczytywanie plików tekstowych, przeglądanie zdjęć oraz plików wideo.
Nowe playery Manty, poza wyglądem i interfejsem, praktycznie się od siebie nie różnią. Oba wyposażone zostały w kolorowy wyświetlacze LCD o przekątnych 1,5 cala z możliwością wyświetlania obrazu w 65 000 kolorów. Oba także posiadają wbudowany odbiornik FM oraz cyfrowy dyktafon. Z innymi urządzeniami (przede wszystkim komputerem) komunikują się zaś poprzez złącze USB 2.0. Nowością w tego typu produktach Manty jest możliwość odczytywania plików wideo i zdjęć (w formacie JPEG). Stridery czytają pliki MP3, WMA, WMV, ASF, WAV oraz MTV. Użytkownik pragnący więc obejrzeć film zapisany w formacie AVI lub MPEG zmuszony będzie przekonwertować je (producent dołącza odpowiednie oprogramowanie) do postaci MTV lub WMV.
Dzięki funkcji eBook użytkownik przeczyta książki zapisane w formacie TXT.
Oba urządzenia wyposażone są we wbudowane akumulatory litowo-jonowe oraz 128, 256, 512 lub 1024 MB pamięci flash.
źródło: www.pcworld.pl






|
|